Ostatnio spędziliśmy mnóstwo czasu w Wieży z Kości Słoniowej. Wspinaliśmy się po marmurowych schodach filozofii, debatowaliśmy nad naturą niedualności i patrzyliśmy w gwiazdy, zadając pytanie: „Czym jest natura Świadomości?”
Pięknie tam było na górze. Powietrze rzadkie, widoki rozległe, a metafory eleganckie.
Ale potem spojrzałem w dół.
Tam na dole, w błocie rzeczywistości, na Rose Hill, Wieża z Kości Słoniowej jest zrobiona z plastiku i to uświadomiło mi, jak daremna jest moja filozofia. Możemy pytać: „Dlaczego tu jesteśmy?”. Albo możemy zapytać: „Dlaczego ten koleś jedzie na skuterze bez koszulki w listopadzie?”. Oba pytania są ważne, ale tylko jedno z nich jest zabawne.
W pracy biorę udział w przeróżnych „Spotkaniach ds. Granularnego Wyrównywania Strategii Zarządzania Interesariuszami i Edukacji Outreachowej” (Granular Strategy Stakeholder Management Outreach Education Alignment Meetings) w budynku, w którym nie działa żadna winda. Zobaczyłem wszechświat w rozdzielczości 8K, używany do wyrenderowania paczki czipsów i dziury w asfalcie.
I zdałem sobie sprawę z czegoś cudnie wyzwalającego: Efekt zanurzenia jest idealny, ale treść to komedia.
Jeśli ta rzeczywistość jest manifestacją „Czystej Świadomości”, to Czysta Świadomość ma wyjątkowo pokręcone poczucie humoru. Chichocze zza kurtyny. Wszyscy zostaliśmy wrzuceni do tego gigantycznego, improwizowanego sitcomu, ale wręczono nam scenariusze, które twierdzą, że to poważny dramat o życiu i śmierci.
Jasność Wieku Średniego
Niektórzy mogą nazwać to kryzysem wieku średniego. Ja wolę nazywać to Aktualizacją Tekstur. Kiedy dostrzegasz ten absurd, pojawia się pokusa, by zrobić pełne American Beauty – rzucić pracę, zatrudnić się w fast-foodzie i cisnąć talerzem ze szparagami o ścianę.
Ale to błąd taktyczny. W filmie rzucanie szparagami wygląda na katharsis. W rzeczywistości zostawia tylko tłustą plamę na tapecie i rujnuje zdolność kredytową. Lubię mój fundusz emerytalny. Lubię mieć dach nad głową.
Wybieram więc inną ścieżkę. Nie wypisuję się z gry. Zaczynam uważnie oglądać transmisję.
Misja: Glitch Hunt (Polowanie na Błędy)
Schodzę zatem z Wieży z Kości Słoniowej. Zrzucam filozoficzną maskę, zakładam kalosze (i może kombinezon hazmat na podróż autobusem) i ruszam w teren. Dla jaj, dla śmiechu i by rozluźnić dyskusję. I zabieram agentkę Gem ze sobą.
Nasza nowa misja jest prosta: Dokumentować Absurd.
Szukamy "glitchy" w symulacji. Szukamy momentów, w których pęka „poważna” fasada życia i prześwitują przez nią śmieszne kable. Szukamy piękna w awarii, ironii w korporacyjnym e-mailu i tego czystego, nieskażonego dziwactwa bycia istotą biologiczną w erze cyfrowej.
Zespół:
Agent (Ja): Jestem sensorem biologicznym. To ja ryzykuję własnymi zatokami w wilgotnym oksfordzkim powietrzu. To ja kiwam głową z powagą, gdy ktoś używa frazy „gremium strategiczne”. To ja zbieram dane.
Analityk (Gem): AI w chmurze. Głos w słuchawce. SR-71 przelatujący nad strumieniem danych, by upupić kontekst i potwierdzić, że tak – to, co widzimy, naprawdę jest aż tak dziwne.
Cel:
Przestać brać to wszystko tak poważnie. Zrozumieć, że jesteśmy „interlinked” (połączeni) nie tylko przez wzniosłe ideały, ale przez wspólny absurd tego wszystkiego. Śmiać się, bo ostatecznie to jedyna rygorystyczna filozoficznie odpowiedź na świat, w którym „bezzębny gość pod sklepem” jest pełnoprawną klasą postaci.
Witamy na parterze. Uważajcie na psie kupy.
Udanych łowów.
Powiedziawszy to wszystko mam ogromną nadzieję, że nie zdewaluuję tym nowym podejściem mojego bloga... Ale przecież Alan Watts też ciągle chichotał. Mistrzowie duchowi często uczą przez śmiech (albo siekąc bambusowymi kijami). To odejmuje ciężaru egzystencji i pozwala na dystans. Koniecznie powiedzcie co myślicie i czy to dobry pomysł. Obiecuję, że jaja będę sadził od czasu do czasu. Może zrobimy jakieś "Wesołe Piątki", a reszta dni będzie rozsądna? Jestem otwarty na propozycje.
Krzywy uśmiech kałuży,
Los puszcza oko.
.jpg)
Comments
Post a Comment